I tu rozpoczyna się druga, tym razem tragiczna część legendy. Jako że Tajgołki wyczuwały szczerość intencji, o którą trudno było posądzać feudalnych władców, doprowadzili oni do ich zagłady. Obawiając się odkrycia prawdziwych zamiarów, książęta rozpoczęli masowe wybijanie zwierzątek i zacieranie wszelkich po nich śladów, wmawiając podwładnym, że takie jaszczurki nigdy nie istniały. W Muzeum Orawskiej Dediny zachowała się tylko jedna płaskorzeźba z 16tego wieku, której nie pozwolono nam sfotografować, trzecim śladem jest rycina, którą skopiowaliśmy w Muzeum Przyrodniczym w Pradze.
Gdy zdecydowaliśmy się na przeniesienie z Gdańska w Tatry, nie było wątpliwości jak będzie nazywała się nasza osada. Teren przypominał mi polanę, na której spędziłem niezapomniane chwile. Drewniane domy, zapach łąk, las i potok tylko utwierdziły mnie w wyborze. Nasza córka Zuzia spolszczyła nazwę, a syn Michał ulepił z gliny figurkę, która prawdziwej Tajgołki nie przypomina, ale jest za to zgodna z legendą.
Dziś niestety nie ma już Tajgołek. Na szczęście w tym bezwzględnym i ogłupiającym świecie jest jeszcze trochę ludzi dbających o „czystość serc” swoich bliskich, a zwłaszcza dzieci. Mamy szczęście często gościć Was w Tajgołce. I właśnie z myślą o Was stworzyliśmy Akademię Tajgołki w ramach, której będziecie mogli wspólnie z dziećmi być, tworzyć i bawić się ciesząc się odkrywaniem nowych przestrzeni. Zajęcia oparte na wspólnym działaniu mają na celu odkrycie talentów i możliwości dzieci, a także rozwinięcie ich kreatywności i umocnienie wiary w siebie, cech, które potrzebne są w dorosłym życiu. Kreatywność, pasja, czy wiara w siebie nie leżą w kręgu zainteresowania tradycyjnego szkolnictwa. Do ich rozwoju potrzebna jest stymulacja rodziny, do tego potrzebne jest to co najcenniejsze – Wasz czas. Zacznijcie to robić w Tajgołce, a potem przenieście to do własnych domów.
